Ballada. Taniec mrocznych elfów - Maggie Stiefvater

Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: Ballada. Taniec mrocznych elfów/ Ballad: A gathering of Faerie
Wydawnictwo: Illuminatio, 2011
Liczba stron: 320
Moja ocena: 9/10

Burzliwe wydarzenia minionego lata wreszcie dobiegły końca i choć starcie z Królową Elfów skomplikowało przyjaźń między Deirdre a Jamesem, oboje mogą odetchnąć z ulgą. Przynajmniej na moment, bowiem tłumy fejów zbierające się wokół Thornking-Ash nie próżnują. Ktoś przyciąga te złośliwe i brutalne stworzenia do prywatnej szkoły muzycznej, do której zaczęli uczęszczać James i Dee.  Tylko kto?

Początkowo wszystko wydaje się być normalne, na tyle, na ile normalne może być życie jasnowidza, który niemal pożegnał się z życiem. Ale wkrótce, wraz z pojawieniem się pierwszego feja, wszystko zaczyna się zmieniać. James, który stara się wyprzeć ze swego umysłu istnienie stworzeń osnutych zapachem koniczyny, nagle na swojej drodze spotyka tajemniczą Nualę, która w zamian za inspiracje, odbiera swoim utalentowanym ofiarom życie – czasem tylko kilka lat, a czasem wykorzystuje ich do ostatniego tchnienia. Czy James będzie jej kolejną ofiarą?

„(…) była na tyle człowiekiem, by być nieszczęśliwa jako feja, i na tyle fejem, aby wszystkie zalety bycia człowiekiem były jej niedostępne.”             

Początkowo Nuala próbuje skusić Jamesa obietnicą wielkiej sławy i talentu, jednakże z czasem zdaje sobie sprawę, że chłopak jest zbyt uparty, by zgodzić się na jej warunki. Dlatego próbuje podstępu, zsyłając na niego inspirację podczas snu.  James, mimo sztuczek Nuali, wciąż twardo trzyma się swojego postanowienia – wydarzenia ostatniego lata nie dają mu zapomnieć o tym, jak kończą się kontakty z fejami. Jednakże mimo uporczywej pamięci między Jamesem a Nualą tworzy się jakąś nieprawdopodobna więź.  Dziewczyna przestaje traktować Jamesa jak potencjalną ofiarę, z której może wyssać życie – wręcz przeciwnie, zaczyna dostrzegać w nim coś więcej, coś, co sprawi, że będzie chciała przed nim odkryć swoje ludzkie oblicze oraz najskrytszą prawdę o sobie samej.

Ale co z innymi fejami, które krążą wokół Thornking-Ash? Co z rogatym królem, który wciąż i wciąż przywołuje Jamesa swoją pieśnią? Co z nową,  żądną władzy Królową Elfów, która w brutalny sposób chce przejąć kontrolę nad światem fejów? I dlaczego w to wszystko najbardziej wplątana jest Dee?

„Ballada. Taniec mrocznych elfów” autorstwa Maggie Stiefvater to kontynuacja jej poprzedniej powieści p.t. „ Lament. Intryga Królowej Elfów”. Tym razem bardziej rozwinięty jest wątek Jamesa (z czego niezmiernie się cieszę, ale o tym później), przyjaciela Deirdre, który w poprzedniej części niemal stracił życie. W „Balladzie” chłopak kolejny raz wmieszany jest w sprawy fejów, znów otrze się o śmierć, a co więcej, będzie musiał uratować życie bliskich mu osób. Podjęcie decyzji nie będzie należało do najłatwiejszych…

Zaczynając od początku, muszę przyznać, że „Ballada” jest dużo lepsza od swojej poprzedniej części – chyba właśnie dzięki Jamesowi, który jest moim faworytem w tejże serii. W „Balladzie” mamy wszystko to, czego w „Lamencie” zabrakło – napięcie jest stopniowane a punkt kulminacyjny trwa wystarczająco długo, by móc się nim nacieszyć. W części tej nie ma również żadnych ewidentnie pourywanych wątków, z którymi mieliśmy do czynienia w części poprzedniej.

Moim zdaniem, głównym atutem tej części są wyraźnie zarysowane, mocne, główne postacie, czyli James i Nuala. James już wcześniej był moim faworytem – przez swoją arogancję, pewność siebie, sarkazm i cięty dowcip. I choć czasem jest nieco zarozumiały i zadufany w sobie, zauważyć można, że wszystko to jest tylko przykrywką, pod którą skrywa prawdziwe ja, które przepełnione jest tęsknotą za Dee. James ma wszystko to, czego brakowało Lukowi. Nuala natomiast jest trochę jak żeński odpowiednik Jamesa – równie uszczypliwa i sarkastyczna, co chłopak, ale mimo wszystko, gdzieś w głębi skrywała swoje wrażliwe oblicze. Bardzo przyjemnie było patrzeć na starcia tych dwóch osobowości - nie brak tutaj momentów iskrzących emocjami.

Jeśli chodzi o fabułę, to również jestem bardzo na tak. W „Balladzie” mamy więcej fejów, więcej ich mrocznego świata, który niesamowicie przyciąga – w szczególności, że wcześniej nie miałam przyjemności poznać tych stworzeń. Jak już wspominałam, akcja jest dynamiczna, a mimo tego napięcie dawkowane jest stopniowo, co sprawia, że lekturę czyta się z zapartym tchem i niesamowitym zainteresowaniem. Szczerze przyznam, że jestem bardzo ciekawa, czy autorka przewidziała kolejną część, bowiem zakończenie jak najbardziej na to wskazuje.

Podsumowując: „Ballada. Taniec mrocznych elfów” jest lekturą, którą osobiście polecam. Może to chwilowe zaślepienie silnymi charakterami Jamesa i Nuali, ale tak czy owak, przeczytanie tej książki było dla mnie czystą przyjemnością, dlatego piszę o niej z takim zachwytem. Sprawdźcie na własnej skórze (a może stosowniej byłoby powiedzieć „oczach”?), czy Wam również ta książka przypadnie do gustu. Ja natomiast, z niecierpliwością czekam na dalsze losy bohaterów!

A! Byłabym zapomniała – zauważyłam, że nie brak w niej literówek – ale to przecież tylko drobny mankament ;)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Illuminatio

14 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja (:

    Może się za nią zabiorę, jeśli tylko uda mi się przeczytać pierwszą część. ;d

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba pora zainteresować się tą serią :) To kolejna pozytywna recenzja jaką czytam na temat tej części :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Intrygujący tytuł i okładka. Muszę się w końcu zabrać za fantastykę, bo dużo tracę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znów muszę powiedzieć, że to nie dla mnie. Recenzja bardzo fajna, zachęcająca, ale mnie takie książki nie kręcą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Brr, okropna okładka... I, niestety, sama powieść także nie zachęca. Cóż, może spowodowane jest to tym, że nie znam pierwszej części tej serii?

    OdpowiedzUsuń
  6. tej autorki czytałam jedynie "Drżenie" jakiś czas temu i nie wiem, czy kiedykolwiek zacznę inną serię, ale nigdy nie mówię nigdy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie i udzielił mi się chyba od ciebie twój zachwyt nad tą książką. Muszę jednak niestety najpierw zacząć od pierwszej części i jeśli poczuje, że to jest ,,to'', wtedy chętnie przeczytam i ,,Balladę. Taniec mrocznych''.

    OdpowiedzUsuń
  8. @cyrysia - uprzedzam, że druga część jest dużo lepsza, można się niepotrzebnie zrazić po "Balladzie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta seria do debiut autorki, którą pokochałam za "Wilki z Mercy Falls". Muszę po nią sięgnąć!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie doczytałam jeszcze tomu1, wtedy zastanowię się na częścią drugą. Pisarkę bardzo cenię sobie za "Drżenia" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest chyba kontynuacja nie? Muszę zdobyć pierwszy tom pierw ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. @Bujaczek - tak, to kontynuacja. Bez pierwszego tomu się nie obędzie ;)Choć pewnie na upartego by się dało ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pierwsza część mi się nie spodobała, więc za tą nie mam zamiaru się brać...

    OdpowiedzUsuń