Zbieracz truskawek - Monika Feth

Autor: Monika Feth
Tytuł: Zbieracz truskawek/ Der Erdbeerpflücker
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 352
Moja ocena: 7,5/10 

           Podczas niewinnej zabawy w lesie, dzieci natrafiają na coś przerażającego. Naga, zgwałcona dziewczyna, której obcięto włosy. Kolejne takie morderstwo w ostatnim czasie. Brak motywu. Poszlaki świadczące o działaniu seryjnego mordercy. Ślad po zerwanym naszyjniku i te zapadające w pamięci, makabryczne spojrzenie pełne ufności i zdziwienia. Policja nie potrafi poradzić sobie z szalejącym mordercą, który wciąż pozostaje na wolności. 

           Na domiar złego wkrótce pojawiają się kolejne ofiary „kolekcjonera łańcuszków”. Jedną z nich jest Caro, przyjaciółka Jette i Merle. Przed jej śmiercią wszystko wskazywało na to, że dziewczyna szaleńczo zakochała się w kimś, kto zabronił jej o sobie wspominać. Caro trwała w niebezpiecznym związku, który okazał się tragiczny w skutkach. Jette, na pogrzebie dziewczyny, podczas wygłaszania mowy pożegnalnej, w przypływie emocji zagroziła mordercy...
           Informacja przedostała się do mediów, tak, więc szybko dotarła do „kolekcjonera łańcuszków”. Morderca przyjął wyzwanie Jette i jej przyjaciółki. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, w jakim niebezpieczeństwie się znalazła, szczególnie, że zabójca, który rozpaczliwie szuka miłości, postanawia rozkochać w sobie niczego nieświadomą Jette. Jak zakończy się ta przerażająca historia pełna niewinnych ofiar seryjnego mordercy? 

            „Zbieracz truskawek” autorstwa Moniki Feth to książka, która swego czasu zwracała na siebie sporo uwagi zarówno na rynku książkowym jak i w mediach. W takich momentach zawsze zastanawiam się czy uwaga ta jest uzasadniona czy jest to po prostu zwykły chwyt marketingowy, który za zadanie ma wypromować dany produkt nie zważając na jego jakość. Niemniej jednak w tym wypadku uwaga ta jest jak najbardziej uzasadniona. 

           Choć w thrillerze tym brak momentów, w których ciarki przechodzą po plecach to trzeba przyznać, że trudno się od niej oderwać. Jednakże wciąż ubolewam nad tym, że autorka nie postarała się o to, by wprowadzić więcej niewiadomych, które sprawiłyby, że czytelnik zacząłby się główkować cóż to siedzi w głowie mordercy czy też głównego bohatera. Trochę więcej niepewności z całą pewnością dodałoby smaczku całej historii. 

           Pomimo tego ciężko jest odłożyć książkę, szczególnie pod koniec, kiedy emocje sięgają zenitu, a każdą kolejną stronę pochłania się w tempie błyskawicznym. „Zbieracz truskawek” to książka, którą czyta się jednym tchem, zamykając ją z refleksyjnym westchnieniem i uśmiechem satysfakcji, że poświęciło się chwilę na czystą przyjemność obcowania z kawałkiem dobrej literatury. Nie może się równać thrillerom i kryminałom wielkich autorów, ale jak na debiut jest naprawdę dobra.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu: www.amanita.pl

5 komentarzy:

  1. Lubię książki o takiej tematyce, wręcz je pożeram.
    Twoja recenzja jest bardzo zachęcająca dlatego dodaję książkę do listy "chcę przeczytać".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam bardzo różne opinie o tej książce, jedni ją chwalą, inni twierdzą, że taka sobie. Chyba sama muszę przekonać się jak to ze "Zbieraczem truskawek" jest. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Smakowita okładka, chętnie ją przeczytam:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. O, fajnie, że mogę przeczytać recenzję tej książki, bo już od jakiegoś czasu mam na nią ochotę - i widzę, że słusznie, nie zawiodę się na niej :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. No no... Interesująca książka się zapowiada ;)

    OdpowiedzUsuń