Szeptem - Monika Sawicka

Autor: Monika Sawicka
Tytuł: Szeptem
Wydawnictwo: Magia Słów
Liczba stron: 188
Moja ocena: 4/10

            Po książkę sięgnęłam przypadkiem. Ot, półka z nowościami, interesująca okładka a do tego opis wydawcy zamieszczony z tyłu okładki wydawał się całkiem ciekawy, więc czemu nie? Więc wzięłam i przeczytałam. I co ja na to, zapytacie? O tym niżej :)

            Smutna - bo tak nazywa siebie samą, główna bohaterka powieści Moniki Sawickiej - opowiada nam historię swojego życia, dokładnie w dzień, kiedy dobiega ono swego końca. Zabiera nas we wstrząsającą podróż do Przeszłości, do własnych przeżyć i rozterek. Pokazuje nam życie nastolatki, którą niegdyś była. Nastolatki, która od najmłodszych lat skrywa w sobie tajemnicę i traumę. Opowiada nam historię kobiety, która chce kochać i być kochaną, lecz pewna jest, że miłość nie ma sensu, gdyż nie może trwać wiecznie. I tak pielęgnuje smutek w swych oczach i wciąż pozostaje nieufna. 
Bohaterka przedstawia nam również czasy teraźniejsze, kiedy zmaga się ze śmiertelną chorobą. Robi dobrą minę do złej gry, wszystko po to, by nie pokazać swoich słabości ludziom, którzy ją otaczają.
Za pomocą opowiadań, własnych zwierzeń i historii przedstawia nam swoje życie, kiedyś i dziś. Jego dramatyzm i wszechobecną tragedię. Trudy życia codziennego i ogrom cierpienia. Ból i strach, przed tym, co nieznane, a nieuniknione.
"Kocham cię. Ileż to razy chciałaś to usłyszeć. A ile razy usłyszałaś? Zamknij na chwilę oczy, na dziesięć sekund i przypomnij sobie najpiękniejsze chwile w Twoim życiu. Jeśli dziesięć sekund to za mało, to znaczy, że niczego pięknego nie przeżyłaś. Ale nie martw się. Jak dotąd nie przeżyłaś, ale wszystko jeszcze przed Tobą."
            Zacznę od tego, że książka składa się jakby z dwóch części. Pierwsza z nich to powieść, której autorką jest Monika Sawicka (i ją recenzuję). Natomiast druga część, to utwory konkursowe i debiutanckie, które zamieściła sama autorka, lecz ich autorami są laureaci konkursu zorganizowanego przez Fundację Sawickiej. Niemniej jednak nie są związane z treścią powieści.

            Szczerze przyznam, że nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Z całą pewnością jest wzruszająca i poruszająca. Skłania do refleksji nad własnym życiem i przypomina o ciągłej gonitwie za codziennością, kiedy to ucieka nam wyjątkowość każdej z chwil. Nakazuje by nie tylko kochać innych, ale pozwalać im, by kochali nas. 
Pierwszoosobowa narracja i zwracanie się bezpośrednio do czytelnika, sprawiają, że odbieramy całą powieść bardziej osobiście. A wszystko to daje nam tylko marne 4/10. A to dlaczego?

            Bo z drugiej strony, trudno mi się w niej doszukać spójności. Często nie miałam pojęcia o co chodzi. Nagle pojawia się jakaś przypowieść nieznanego autora, fragment wyrwany z kontekstu czy internetowe opowiadanie. Kompletny misz-masz. Mam wrażenie, że wiele z nich nie miało najmniejszego odniesienia do treści. Ale może to moja wina, nie dostrzegłam w niej jakiejś szczególnej głębi, czy coś. Jedno wiem na pewno - w kilku momentach nie potrafiłam połapać się, o co chodzi, a to z pewnością nie sprzyja lekturze a tym bardziej pochlebnej recenzji.

            Początkowo myślałam, że to będzie naprawdę dobra książka, która poruszy mnie i będę mogła powiedzieć, że jest wyjątkowa. Owszem, jest wyjątkowa. Wyjątkowo średnia. Po pierwszych kilku, a nawet kilkunastu stronach oczekiwałam czegoś więcej. A potem? Potem już było coraz gorzej. 
Drugiej części, czyli tekstów, napisanych przez laureatów, nie miałam siły czytać. Ochoty też mi zabrakło. Przeczytałam pierwszy fragment, który ociekał wulgarnym seksem i z niesmakiem zrezygnowałam z dalszej lektury. 

            All in all,  stwierdzam, że panuje w niej zbyt duży chaos, bym mogła ją polecić. Był jeden fragment, którego nie zapomnę, bowiem zmienił coś we mnie, ale niestety nie odratuje  całej książki...

7 komentarzy:

  1. Hmm... Mam tę książkę, więc przeczytam ją na pewno, mimo tego, że nie polecasz.
    Twoja recenzja mnie jednak mocno zaskoczyła, bo do tej pory spotykałam się z opiniami o wiele bardziej optymistycznymi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak przeczytałam, że książka ma jakby dwie części pomyślałam, że to super, ale jak przeczytałam, że pierwsza to ta historia a druga jakiś zbiór nie wiadomo, to tak trochę się zdziwiłam. Takie mam wrażenie, że umieszczenie tych tekstów przez podopiecznych Autorki (tak? dobrze zrozumiałam?) było jakby zrobieniem tego, bo ona im to obiecała. Dla mnie ważne są też okładki, bo one przyciągają i sprawiają, że chcemy książkę odwrócić i przeczytać krótki opis z tyłu. Ta okładka przyciąga. Bardzo mi się podoba ta sukienka, ma w sobie coś tajemniczego. Też na początku recenzji byłam przekonana, że raczej skończy się dobrą oceną, ja wiem... jakieś 7-8/10, a tu 4/10 to pomyślałam, że to jakaś totalna klapa z tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tak samo jak Scathach. Też mnie zaskoczyła Twoja recenzja. Zobaczymy, zobaczymy...

    OdpowiedzUsuń
  4. @Scathach
    Najlepiej przekonać się na własnej skórze (w tym wypadku oczach:P), bo każdy ma inny gust. Mnie niestety nie przypadła do gustu, co zresztą widać :)
    Niestety, z tego co czytałam, w dużej liczbie recenzji przewija się motyw chaotycznej fabuły...

    @kawa i cynamon
    Tak, dokładnie na takiej zasadzie działa tutaj umieszczanie opowiadań w drugiej części. Autorka sama mówi, że nie ma innego sposobu, by ich "zaprezentować", więc oddaje im fragment swojej książki. Jestem rozczarowana, bo początek był całkiem obiecujący. Niestety nie udało się dociągnąć do końca tych początkowych obietnic :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm, Twoja recenzja nie obiecuje dobrej lektury, więc raczej na razie ją sobie odpuszczę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hm... Mam takie dziwne wrażenie, że "Szeptem" jest w jakiś sposób podobna do "Cudzoziemki" Marii Kuncewiczowej, ale mam nadzieję, że to tylko złudne wrażenie, ponieważ ta druga książka naprawdę mi się podobała. Co do "Szeptem"... Cóż, wezmę sobie Twoją recenzję do serca i raczej nie sięgnę po tę powieść.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczególnie nie będę szukać książki, ale jak wpadnie mi w łapki to się zastanowię co zrobić dalej. Zapraszam do konkursu na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń