Pawilon Kwiatu Brzoskwini - Mingmei Yip

Autor: Mingmei Yip
Tytuł: Pawilon Kwiatu Brzoskwini/ Peach Blossom Pavilion
Wydawnictwo: Świat Książki, 2010
Liczba stron: 592
Moja ocena: 9/10

„Para nefrytowych ramion, używanych jako podgłówki do snu przez tysiąc gości; dwie płachetki pąsowych ust smakowanych przez dziesięć tysięcy mężczyzn.”

                Dziś Xiang Xiang, zwana również Drogocenną Orchideą, ma 98 lat. Wygrzewa się w słońcu Kalifornii, leniwie sącząc herbatę ze swojej czarki. Wpatruje się w czworo skupionych na niej oczu, spijających każde słowo z jej ust niczym słodki miód, kiedy to snuje opowieść o swojej przeszłości. Przeszłości, która na pozór usłana była płatkami kwiatów uperfumowanych najdroższymi pachnidłami. Lecz gdy przyjrzeć się bliżej, pod tymi płatkami zauważyć można cierpienie, tęsknotę i ból. Dlaczego?
                Dlatego, że Drogocenna Orchidea była prestiżową prostytutką, ming ji. Jako mała dziewczynka, mająca zaledwie 13 lat, znalazła się w domu publicznym. Z przepełnionego miłością i bezpieczeństwem domu, w którym mieszkała ze swoimi rodzicami, musiała przenieść się do turkusowego pawilonu. A wszystko to za sprawą śmierci ojca, który utrzymywał rodzinę. Matka Xiang Xiang nie była w  stanie dać swojej jedynej córce godnego życia, więc postanowiła oddać  ją pod opiekę „ciotki”, a sama udała się do klasztoru, by zostać mniszką. 

                I tak właśnie, kompletnie nieświadomie, dziewczynka znalazła się w Pawilonie Kwiatu Brzoskwini, gdzie nie tylko kobiety, ale przede wszystkim młode dziewczęta handlują swoimi umiejętnościami, wykształceniem w sztuce i… ciałem. Fang Rong, rzekoma „ciotka”, dostrzega w Xiang Xiang ogromny potencjał i oszałamiającą urodę, tak więc postanawia jak najszybciej rozpocząć kształtowanie swojej nowej wychowanki. Dziewczynka zaczyna uczyć się gry na lutni, poezji, literatury oraz kaligrafii. Początkowo kształcona jest jedynie w sztukach, które umożliwiają jej dostarczenie wizualnej rozrywki klientowi, lecz wkrótce zacznie również naukę makijażu oraz… sztuki dawania rozkoszy. Xiang Xiang musi dojrzeć w tempie ekspresowym, inaczej znów zostanie ukarana i wtrącona do ciemnego pokoju, gdzie szczury przechadzające się pod jej ubraniami będą doprowadzać ją do utraty zmysłów.

                Wraz z upływem czasu Drogocenna Orchidea zyskuje prestiż stając się ming ji, luksusową kurtyzaną, która jest rozchwytywana wśród klientów zarówno dzięki swoim umiejętnościom gry na lutni, ale również dzięki umiejętności dawania rozkoszy. Ale w głębi dziewczyna wciąż marzy o pomszczeniu swojego ojca i o odnalezieniu swojej matki,  o której słuch zaginął odkąd wyruszyła do Pekinu by zostać mniszką. Co więcej, Orchidea szuka mężczyzny, którego mogłaby pokochać, który wyrwałby ją z piekła, jakim jest Pawilon Kwiatu Brzoskwini.

                Czy uda jej się spełnić swoje marzenia? Czy uda jej się uciec z Pawilonu? Czy wśród „śmierdzących samców”, którzy ją odwiedzają, odnajdzie prawdziwą miłość, o której wciąż śni?

                „Pawilon Kwiatu Brzoskwini” autorstwa Mingmei Yip to egzotyczna podróż do innej kultury, do świata ekskluzywnych kurtyzan, pełnego luksusu, cierpienia i zazdrości, w którym brakuje prawdziwych miłości, są tylko bezpłciowi klienci i tęsknota za niespełnionymi marzeniami.

                Przyznam szczerze, że nie zawiodłam się na tej książce, mimo, że nie jest to jakieś wybitne dzieło literatury. Podoba mi się pierwszoosobowa narracja i sposób, w jaki Xiang Xiang wprowadza nas w swój świat i w swoją przeszłość. Bowiem narracja jest lekka i płynna, ale nie monotonna. Język nie jest wyrafinowany, ale w ciekawy sposób łączy w sobie realizm i wulgarność domu schadzek z wyszukaną elegancją i łagodnością prawdziwej sztuki. A ponadto, subtelna erotyka wpleciona w treść dodaje smaku, sprawiając, że powieść jest jeszcze bardziej intrygująca.

                Lubię czytać książki o takiej tematyce, opowiadającej o innej kulturze, w tym wypadku o kulturze Dalekiego Wschodu. Dzięki słowom i własnej wyobraźni, mogę przenieść się w odległy zakątek, całkowicie odmienny od mojej własnej rzeczywistości. Mogę poznać inne zwyczaje, tradycje i ciekawostki, o których mogłabym nigdy nie usłyszeć. Na przykład o upadku kobiet-kwiatów nowego pokolenia.

„Po pewnym czasie musiałam jednak przyznać, że był to daremny wysiłek – nie chciały poznawać żadnej ze sztuk. Jak przewidziała Perła, kiedy Czerwony Nefryt wygrała konkurs – byłyśmy ostatnim pokoleniem ming ji. Ze smutkiem zdałam sobie sprawę, że miała rację. Epoka wyrafinowanych kurtyzan przechodziła do historii. Te nowe dziewczyny-kwiaty były inne. Umiały jedynie rozkładać nogi.”   

                Podobało mi się również to, że książka trzyma w napięciu do ostatniej chwili, niemal do ostatniej strony. Zakończenie poznamy dosłownie na samym końcu. Lubię taki zabieg literacki, bo wprowadza on nutkę niepewności, która sprawia, że nie można się oderwać od lektury, bo wciąż i wciąż chce się widzieć więcej i więcej. 

                Podsumowując: „Pawilon Kwiatu Brzoskwini” jest jak najbardziej na tak. Nie jest to książka, która przytłacza swoją treścią, ale też nie jest lekkim „babskim czytadłem”. Jeden punkt odjęłam za ten język, o którym już wspominałam. Poza tym jest świetna i bardzo ciekawa. Polecam.

20 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo Ci zazdroszczę przeczytania "Pawilonu Kwiatu Brzoskwini" :) Uwielbiam kulturę Dalekiego Wschodu, a Twoja recenzja upewniła mnie w przekonaniu, że tę książkę muszę mieć!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi trochę, jak "Wyznania gejszy", które bardzo mi się podobały. Może kiedyś będę miała okazję przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ją kupiłam i jestem strasznie ciekawa, Twoja recenzja zaś tylko zaostrzyła mój apetyt! :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety zupełnie nie moje klimaty, więc chwilowo sobie odpuszczę, choc ocena naprawdę wysoka. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Że tak powiem od "babskiej" literatury trzymam się z dala od dawna, ale ta książka - a szczególnie Twoja recenzja - skłoniły mnie do dodania pozycji do mojej listy do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam literaturę azjatycką. To pozycja dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie książka dla mnie :D widząc tak wysoka ocenę, liczę, że się nie rozczaruję czytając :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja o niej marze ;) Farciara ;)
    Takimi książkami zaraziła mnie koleżanka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Również kocham wszystko co związane z kulturą Dalekiego Wschodu. Mam tylko nadzieję, że trzynastoletnia Orchidea nie zaczynała "dawania rozkoszy"...? Takie małoletnie prostytutki troszkę mnie zniesmaczają

    OdpowiedzUsuń
  10. @Dusia
    Muszę Cię zmartwić, z tego, co pamiętam to Xiang Xiang nie miała jeszcze 14 lat, kiedy pierwszy raz zmuszono ją do prostytucji... :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś nigdy ta książka nie wzbudzała moje zainteresowania, ale po Twojej recenzji zaczynam zmieniać zdanie :) Takie opowieści mają swój urok, więc chętnie poszukam "Pawilonu kwiatu brzoskwini" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniała historia, dożyć 98 lat i jeszcze o tym opowiedzieć. Szkoda tylko, że przeszłość Orchidei była taka straszna. Ja nie rozumiem, czemu z dzieci robi się na dalekim Wschodzie prostytutki...

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo chętnie bym przeczytała tę książkę :) Ale póki co - mam tyle swoich zaległości, że ach! Na szczęście zaczynamy sezon długich jesiennych wieczorów, więc może mój stosik się trochę zmniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale ostatnio fascynuje mnie kultura dalekiego wschodu, więc chętnie zapoznam się z tą pozycją bo już sama twa recenzja mile podziałała na moją wyobraźnię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Koniecznie muszę to przeczytać! Temat jest interesujący, a z chęcią poznałabym zwyczaje krajów dalekiego wschodu. Dopisuję na listę. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mimo iż interesuję się wschodnią kulturą, to nie lubię czytać tego typu książek. Twoja recenzja podobała mi sie jednak mimo mojego negatywnego nastawienia do samej książki ;))

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jest to literatura, jaką czytam najczęściej, ale może kiedyś po to sięgnę. Gdzieś już słyszałem o tej książce i również recenzja była pozytywna.

    Co do Jelinek. Jeśli chcesz książkę ze złym zakończeniem, to radzę zacząć albo od "Pianistki" albo od "Pożądania" :) Zastanawiam się nad "Wykluczonymi" ale tego jeszcze nie czytałem.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy pierwszy raz spojrzałam na okładkę myślałam że książka będzie czymś w rodzaju "Wyznań Gejszy", i choć opis można poniekąd podciągnąć pod fabułę "Wyznań..." to myślę że książka będzie o czymś zupełnie innym. Tak więc muszę się z tą książką zapoznać ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Musze poszukać, bo choć na rynku jest coraz więcej książek tego typu, ta wydaje się być w sam raz dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń