Dotyk. Śmiertelny sekret. - Laurie Faria Stolarz

Autor: Laurie Faria Stolarz
Tytuł: Śmiertelny sekret z serii "Dotyk" / Deadly Little Secret. A Touch novel
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, 2011
Liczba stron: 272
Moja ocena: 7/10 

            Niektóre sekrety wydają się być bardzo kuszące i pociągające, szczególnie jeśli chodzi o drugą osobę. Czyż niewiedza nie dodaje smaku nowej znajomości? Przyjemny dreszczyk nieświadomości wydaje się być bardzo zachęcający. Niemniej jednak bywa i tak, że sekrety okazują się niebezpieczne i opłakane w skutkach. 

            Z obiema przypadkami musiała zmierzyć się Camelia, której spokojne i poukładane życie przewróciło się do góry nogami po tym jak została uratowana przed pędzącym samochodem przez tajemniczego chłopaka, o przenikliwym spojrzeniu i magicznym dotyku. Po wielu miesiącach niepewności i wątpliwości, okazuje się, że chłopak, który ocalił nastolatkę zaczął uczęszczać do jej szkoły. I co więcej, będzie chodzić z nią na zajęcia z chemii, na których, dziwnym przypadkiem, zostali klasowymi partnerami...
            Jednakże chłopak zdaje się unikać Camelii. Zaskoczona dziewczyna próbuje dociec prawdy, co w końcu przełamuje lody między nastolatkami. Wtedy Camelia zaczyna dostawać swoje zdjęcia z narysowanymi serduszkami i dziwne telefony. Początkowo myśli, że to żart, ale wtedy Ben, tajemniczy chłopak, zdradza jej, że dziewczyna jest w niebezpieczeństwie. Telefoniczne groźby zaczynają narastać, a ponadto Camelia odkrywa czyjąś obecność w jej pokoju – ślady obuwia i prezent na parapecie. Nastolatka czuje się jakby znajdowała się w środku przerażającego koszmaru, który nie ma końca. Wszyscy podejrzewają o prześladowanie Camelii nowego ucznia, lecz dziewczyna intuicyjnie mu ufa i wie, że to nie on pragnie jej krzywdy, wręcz przeciwnie, pragnie jej pomóc z całych swoich sił. Przerażona Camelia co krok pakuje się w coraz większe tarapaty. Czy będzie potrafiła się z nich wydostać? Kto jest jej prześladowcą, który tak uparcie pragnie jej cierpienia? Dlaczego Ben chce jej pomóc? Dlaczego nikt poza nią mu nie ufa?

            Przeczytawszy pierwszy rozdział książki autorstwa Laurie Faria Stolarz pod tytułem „Dotyk. Śmiertelny sekret.” miałam w głowie tylko jedną myśl: „O nie! Znowu „Zmierzch”. Wypisz wymaluj sytuacja jak z powieści Stephenie Meyer – wypadek samochodowy, cudowne ocalenie, tajemniczy chłopak, etc. W tym momencie zraziłam się nie na żarty, ale wytrwale postanowiłam czytać dalej i się nie poddawać. Później napotkałam jeszcze trochę zmierzchowych motywów, niemniej jednak, w końcu koncepcja naśladowania Stephenie Meyer została porzucona. Na szczęście! Wtedy zaczęła się prawdziwa akcja, która zmroziła mi krew w żyłach. Przyznam się, że w trakcie czytania tej książki miałam okropny koszmar, związany z książką. I nie dlatego, że była tak beznadziejna, nie! Wręcz przeciwnie – tak niesamowicie oddziaływała ona na psychikę, że nawet podczas snu dręczyła mnie jej fabuła. Przerażające a za zarazem fascynujące. 

            Cieszę się, że nie porzuciłam jej zaraz po przeczytaniu pierwszego rozdziału, który mnie bardzo zraził. Jestem mile zaskoczona dalszą fabułą, która sprawia, że przechodzą nam ciarki po plecach, a uczucie niepokoju towarzyszy nam non stop. Podoba mi się pomysł, aby, prócz narracji głównej bohaterki wpleść w fabułę narrację prześladowcy – bardzo sugestywny zabieg, który dodaje smaku akcji. 

            Mimo tego, że koszmar spowodowany lekturą tej książki był naprawdę przerażający (niemożność wydobycia z siebie krzyku nawet podczas snu jest straszna!) to cieszę się, że miałam przyjemność przeczytać tę książkę, gdyż jest niesamowita. Przez cały czas zastanawiałam się kto jest tym okropnym prześladowcą, a zakończenie tej całej historii jest dosyć zaskakujące. Jestem ciekawa co zgotowała nam autorka w kolejnym tomie tego cyklu.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Amanita.pl
 

2 komentarze:

  1. No no... Zaintrygowałaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zachęciłaś. Już od dłuższego czasu próbowałam zdobyć tę książkę, ale teraz będę się starać jeszcze bardziej :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń